piątek, 7 lutego 2014

Rozdział I + Witam !

Wrzuciłam wszystkie książki do torby i zarzuciłam ją na ramie tym samym patrząc na zegarek , spokojnie dopiero 7:45 lekcje zaczynają się o 8:00 czyli nic nie jest stracone , powoli uniosła kubek do ust i wypiła ostatni łyk porannej kawy. Zbiegła po schodach niosąc za sobą echo stanęła pod drzwiami szybko zarzucając na ramiona wiosenną kurtkę , poprawiła jeszcze włosy i wyszła na dwór świeże powietrze przyjemnie połaskotało ją po twarzy ruszyła w kierunku furtki kiedy ją już za sobą zamykała usłyszała hurgot na jej twarz wypłyną leciutki uśmiech.
-Hej laska ! - odwróciła się za nią stała Anna z szerokim uśmiechem w prawej ręce trzymała przedmiot z którym się praktycznie nie rozstawała , deska. Pierwszą deskę dostała w wieku lat 13 od tamtej pory nie mogę pojąć czemu ona ją tak kocha , oczywiście były inne ale ta pierwsza zawsze jest dla niej najważniejsza.
-No hej. - przywitałam się. - Dzisiaj się nie masz zamiaru spóźnić na lekcje ? - zapytałam sarkastycznie.
-No coś ty ! Ja i spóźnienie ? - zapytała udając zdziwienie.
-Oczywiście kochanie , od pierwszej klasy podstawówki się spóźniałaś na lekcje. - przypomniałam powoli ruszając w kierunku szkoły od mojego domu było to nie całe 10 minut.
-Hm jakoś sobie nie przypominam. - mruknęła marszcząc brwi.
-No widzisz zapomniałaś o tym ja się zastanawiam jak ty pamiętasz ile masz lat albo gdzie mieszkasz.
-Normalnie. - skwitowała z cichym śmiechem podbiegając do niej. - A jak tam sprawy w domu ?
Wsadziłam ręce do kieszeni i ponurym spojrzeniem patrzyłam na pojawiające się zarysy szkoły.
-Po staremu. - odpowiedziałam po chwili milczenia , nie lubiłam o tym mówić.
-Sandra. - przyjaciółka upomniała mnie spokojnie. -Wiesz że możesz się do mnie przeprowadzić masz 18 lat sama za siebie decydujesz , moi rodzice także z miłą chęcią cie przyjmą pod nasz dach.
-Powtarzasz się. - syknęłam tylko w jej kierunku.
-Muszę , jesteś na tyle uparta aby tego jeszcze nie zrozumieć.
-Ann. - jęknęłam tylko. - Wiesz jakie mam plany , kiedy skończę szkołę wyjadę do Londynu.
-A studia ? - przyjaciółce nie podobał się pomysł iż miałabym wyjechać za grancie sama nie marzyła o Londynie jak to ona stwierdziła nie jej klimaty.
-Skończę tam. - odparłam szybko.
-Jak ja ci mam tu zatrzymać ? - zapytała nie mal zrozpaczona , ja zaczęłam się śmiać.
-Nie dasz rady , ale spokojnie są różne środki do porozumiewania się na pewno będziemy to robić.
-Za bardzo wybiegasz w przyszłość. - stwierdziła ponuro. Nie odpowiedziałam jej już , nie lubiłam się z nią kłócić była jedyną osobą która w jakiś sposób ubarwiała moje nędzne życie , ona wniosła do niego pierwszego papierosa , pierwszy łyk alkoholu oczywiście nie za pełnoletności. Miałam z nią kupę wspomnień jedne dobre drugie gorsze nie chciałem od tak tego kończyć ale inaczej się nie dało. Weszły do wielkiego gmachu zwanego ogólniakiem chociaż Sandra wiedziała że w życiu chciałaby pisać i że kiedyś będzie to robić. Skierowały się do szafek pod czujnym wzrokiem wielu uczniów , ja i Anna byłyśmy w tej szkole bo musiałyśmy nie mieliśmy tu wielu przyjaciół co najwyżej kilku znajomych po za tym chyba nic innego je z nią nie włączy nie licząc nauki oczywiście. Poszłyśmy pod klasę numer 23 i usiadłyśmy na ławeczce czekając na nauczyciela ja wsadziłam do uszu słuchawki i odcięłam się od świata nie to żeby coś do niego miała. Anna szturchnęła mnie łokciem w żebro a kiedy spojrzałam na nią pytająco skinęła głową w stronę parapetu pupilków - został tak nazwany na cześć wszystkich szkolnych lizusów i bogaczy którzy zaśmiecają świat. Siedział na nim chłopak którego nie kojarzę z tego grona uniosłam brew patrząc na przyjaciółkę ta tylko wzruszyła ramionami ale już stała. Wyciągnęła mi słuchawki z uszu.
-Chodź uprzedźmy go że źle trafił. - skinęła głową , westchnęłam tylko i wstałam powoli podeszłyśmy do chłopaka który uniósł głowę znad telefonu posłał nam szczery uśmiech odwzajemniłam gest.
-Hejka jest Ann. - przyjaciółka wyciągnęła rękę , chłopak ją uścisnął.
-Sebastian. - spojrzał na mnie lekko zaciekawionym spojrzeniem.
-Sandra. - także uścisnęłam mu dłoń. - Jesteś nowy ? - zapytałam patrząc na niego w zastanowieniu , szkoła nie była specjalnie mała a ona nie angażowała się w poznawanie osób uczęszczających do niej ale większość osób znała chociaż by z widzenia.
-Po czym poznałaś ? - zapytała ze śmiechem.
-Normalny człowiek nie siedział by na tym parapecie. - zapewniłam także cicho się śmiejąc.
-Hm czemu ? - uniósł brwi , jego oczy miały taki piwny kolor nie mal złoty.
-Nie wiem czy słyszałeś o tak odległej rasie jak : Lizusy. - odparowała moja kochana Ann z tajemniczą nutą chłopak parsknął śmiechem ale nastawił uszu. - I właśnie siedzisz tam gdzie oni sadzali swoje tłuste sadła.
Sebastian od razu zeskoczył z parapetu.
-No dzięki za informacje. - zaczął trzepać się po spodniach , a my zaczęłyśmy się śmiać.
-Do usług. - zaśmiałyśmy się razem. - Gdzie masz ?
-Sala numer 23. - odpowiedział spojrzałyśmy po sobie.
-No to witamy w klasie. - uśmiechnęłam się do niego przyjaźni odwzajemnił gest i we trójkę usiedliśmy na -
ławeczce pod klasą , w sumie Sebastian to fajny chłopak z którym równie fajnie się gada.
_________________________________________________________________________________
No to pierwsze koty za płoty , nie wiem co wyjdzie z tego bloga ale mam nadzieje że coś jednak będzie. Zapraszam nowych czytelników do obserwowania i komentowania ! :)

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz